UNIWERSALNE ELEMENTY

Hagstrom bada uniwersalne i partykularne ele­menty w funkcjonowaniu nowożytnych grup in­telektualistów, D. Krantz ukazuje konflikto- wość pozycji „internacjonalisty” we współczes­nym środowisku naukowym, a wreszcie J. Ben David zastanawia się nad rolą wiodących ośrodków międzynarodowego życia umysłowego i praktycznymi konsekwencjami, jakie ta makrosocjologiczna analiza może mieć dla wielu pracowników nauki. Sumaryczny przegląd po­ruszonych przez tych autorów kwestii pozwala stwierdzić, że chodzi tu o próbę znalezienia wyj­ścia z jeszcze jednej konfliktowej sytuacji, w jakiej znalazły się nowożytne społeczności uczonych, tym razem skutkiem coraz bardziej Widocznej internacjonalizacji obecnego życia naukowego.

WYŻSZA ROLA CZYNNIKA

Zważywszy, że wyraźnie wzrasta rola czyn­nika współpracy intelektualnej w rozwoju sto­sunków międzynarodowych i że ten wzrost do­konuje się przy akompaniamencie coraz bardziej widocznych zmian w tradycyjnej hierarchii wartości kulturowych — na naszych oczach ro­dzi się nowa dyscyplina naukowa: socjologia międzynarodowych instytucji, będąca czymś znacznie więcej niż tylko nauką dotyczącą jed­nego z aspektów stosunków między poszczegól­nymi państwami, bo obejmuje całokształt norm regulujących postępowanie w sferze społecznoś­ci międzynarodowej.W świetle tych uwag staje się zrozumiałe zna­czenie wspomnianych wyżej czterech studiów dotyczących czterech odmiennych aspektów, ja­kie wiążą się z omawianym tu zagadnieniem: IN. storet opisuje m.in. mikrostrukturę krajowych społeczności nauki rzutując ją na szerołde tło międzynarodowego charakteru nauki, .

RZĄDY POSZCZEGÓLNYCH KRAJÓW

Podczas gdy w XIX w. rządy poszczególnych krajów nie widziały potrzeby czynnego angażo­wania się w ten proces, po II wojnie światowej, gdy nauka stała się centralnym zagadnieniem polityki państwowej, instytucjonalizacja mię­dzynarodowego życia naukowego wiąże się nie­mal nierozłącznie ze sprawą międzynarodowych stosunków ekonomicznych i politycznych, a na plan pierwszy wysuwają się te problemy nau­kowe, które _ powiązane są z udoskonaleniami technicznymi. Dopiero teraz zagadnienie naro­dowych i międzynarodowych aspektów nauki nabrało szczególnej wagi, co staje się zrozumiałe w świetle całego kompleksu problemów, jakie łączą się z międzynarodową kooperacją życia naukowego, a więc np. z działalnością UNESCO, z projektem utworzenia międzynarodowego uni­wersytetu, z wzajemnym uznawaniem dyplo­mów wyższych uczelni wydawanych przez inne państwa, z koniecznością ujednolicenia świato­wego systemu informacji naukowo-technicznej itd.

MIMO ISTNIENIA UNIWERSYTETÓW

Mimo istnienia wielu uniwersytetów, aka­demii itp. instytucji, na których terenie spoty­kali się liczni uczeni różnych narodowości, ich kontakty miały przeważnie charakter indywi­dualny, najbardziej zresztą istotny dla rozwoju stosunków naukowych. Niewątpliwie jednak za­letą mnożących się od tamtych czasów różnych międzynarodowych instytucji było nadanie tym indywidualnym kontaktom charakteru bardziej trwałego i częstotliwego. W drugiej połowie XIX w. pojawiły się pierwsze międzynarodowe unie grupujące przedstawicieli poszczególnych dyscyplin naukowych, a w 1900 r. powstało mię­dzynarodowe stowarzyszenie akademii nauk, którego niełatwą działalność przerwała I wojna światowa. Wreszcie w 1931 r. utworzono Mię­dzynarodową Radę Unii Naukowych (ICSU), bę­dącą do dziś organizmem koordynującym poczy­nania rosnącej z roku na rok liczby różnorod­nych unii naukowych.

OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓW

Tak więc już od najdawniejszych czasów myśl ludzka nie znała granic i krążyła swobodnie po świecie, a nasiliło się to w XVI w. i w następ­nym stuleciu stało się jeszcze bardziej pow­szechne. Ówcześni intelektualiści potrafili prze­łamać niechęć władców, których absolutystyczne tendencje nie zdołały położyć kresu swobod­nemu krążeniu idei, nie zawsze przecież konformistycznych. Wtedy właśnie szczególnie często myślano o utworzeniu międzynarodowego języ­ka i nie było przypadkiem, że tak wiele uwagi poświęcił mu Leibniz, którego caracteristica uni- verscilis miała na celu ułatwić porozumiewanie się uczonych wszystkich krajów. Wytwarzająca się wówczas międzynarodowa społeczność uczo­nych zdołała częściowo wyłamać się nie tylko spod autorytetu politycznego, ale i religijnego, skoro obserwować można zjawisko dotąd bardzo rzadkie: oto zajmujący się tą samą problema­tyką uczeni nie zwracają już niemal wcale uwagi na dzielące ich różnice wyznaniowe.

SZCZEGÓLNA AKTUALNOŚĆ

O szczególnej aktualnoś­ci tego tematu świadczy choćby fakt, że poświę­cono mu aż cztery rozprawy z ogólnej liczby czternastu dotyczących nowożytnych społecz­ności uczonych. Nie oznacza to, że zrodził się on dopiero niedawno; przeciwnie: już w starożyt­ności istniały grupy osób, których działalność miała charakter między- czy też ponadnarodo­wy. Byli to przede wszystkim kupcy, artyści, uczeni, przy czym wiadomo, że kilku pierw­szych greckich uczonych było równocześnie kupcami. Ben David sugeruje nawet, że właśnie międzynarodowość handlu, nauki i sztuki była jednym z najważniejszych warunków rozwoju nowoczesnej nauki, skoro tam, gdzie ekonomia kultura były odizolowane od konkurencji, po­jawiała się stagnacja; i odwrotnie: w tych spo­łeczeństwach, które były otwarte na wpływy zewnętrzne, w zakresie ekonomii i kultury spo­tykano się szczególnie często z przybierającą po­stać wyzwania konkurencją obcych, co zmuszało do ustawicznej rewizji poglądów i ich zmiany.

PRZYSŁOWIOWA WIĘŹ

Tak więc pomiędzy przysłowiową „wieżą z kości słoniowej” a różnymi wariantami nauki pojętej jako „służebnica teologii” społeczność uczonych winna zachować to, co L. Tondl okre­śla jako „względną autonomię nauki”. Społecz­ność ta, będąc w pewnym stopniu równocześnie „otwarta” i „zamknięta” na wpływy zewnętrz­ne, ma niejako „rezonować” interesy społecz­ności państwowej i „projektować” swe własne koncepcje poza wąskie kręgi intelektualistów. „Nauka nie ma ojczyzny, ale ma ją uczo­ny” — tak przed około stu laty sformułował lapidarnie Pasteur problem, który w różnych wariantach porusza wielu dzisiejszych autorów piszących na temat patriotyzmu uczonych i in­ternacjonalizmu nauki.

ZAPOTRZEBOWANIE SPOŁECZNE

Zapotrzebowanie społeczne („zamó­wienia” ekspertów, prace badawcze itd.) stwarza tylko część zadań nałożonych na naukę. Istnieją też zamówienia wewnętrzne (wynikające z sa­mego procesu opracowywania badania nauko­wego), które odgrywają decydującą rolę w bada­niach podstawowych. Jest rzeczą naturalną, że liczba zamówień społecznych jest coraz większa.Względna autonomia, o której była tu mowa, obejmuje kilka poziomów: poziom ekonomiczny, stosunków instytucjonalnych i politycznych między zespołami naukowymi i innymi organi­zacjami oraz stosunków ideologicznych. Pisa­łem tylko o stosunkach politycznych i ideolo­gicznych, lecz nie oznacza to bynajmniej, że au­tonomia względna nie ma znaczenia w innych dziedzinach. Należy ponadto odróżnić kilka stop­ni autonomii, podobnie jak odróżniamy kilka stopni zależności.

PRZEDSTAWIENIE RÓŻNIC

Przedstawienie niektórych tylko różnic mię­dzy światem nauki i ideologiami, z których czer­pią swe argumenty władze monopolistyczne, nie może pominąć problemu stosunków między wła­dzą i strukturami politycznymi. Zgodnie z hie­rarchią wartości ideologicznych władz monopo­listycznych te właśnie stosunki są decydujące, wszystkie inne zaś mogą być pominięte. System wartości w pojęciu naukowców jest oczywiście Zupełnie inny, a stosunki między władzą i insty­tucjami politycznymi odgrywają tu rolę o wiele mniejszą. Zasada „wiedzieć to móc” była co prawda niejednokrotnie wyrażana przez zwolen­ników racjonalizmu i intelektualizmu, lecz aby ją należycie zrozumieć, trzeba ją umieścić w kontekście myśli naukowej: nie oznacza onawcale, że pierwszym celem nauki i działalności naukowej powinno być ochranianie władzy lub zajmowanie dominującej pozycji w łonie spo­łeczeństwa.